Battersea Park

battersea-park

Szedłem mostem łączącym Battersea z Chelsea, mijany przez joggerów, kiedy uzmysłowiłem sobie nareszcie przyczynę mojej nienawiści do biegających i biegania. Przyczyna ta – poza uogólnioną wrogością do sportu – jest czysto socjobiologiczna, prosto z sawanny. W przyrodzie bieg jest sygnałem niebezpieczeństwa – biegają ci, którzy polują, bądź też ci, którzy przed polującymi uciekają. Natłok biegaczy wywołuje we mnie w związku z tym instynktowny odruch: coś się kroi, trzeba sp…ć.

Do Battersea Park idzie się od nas 7 minut i jest to jeden najbardziej wymiernych wskaźników świadczących o poprawie jakości naszego życia. 80 hektarów zieleni, oczek wodnych, ścieżek rowerowych, boisk i bieżni jest każdego dnia, od świtu do nocy, tłumnie odwiedzane przez okolicznych mieszkańców. No, prawie każdego dnia.

Dwa tygodnie temu park był przez kilka dni zamknięty dla spacerowiczów. Rada dzielnicy Wandsworth zgodziła się wynająć go organizatorom wyścigów Formuły E. Członkowie stowarzyszenia Friends of Battersea Park głośno protestowali, wskazując, że przeprowadzenie imprezy będzie uciążliwe nie tylko dla mieszkańców, lecz także będzie mieć negatywne konsekwencje dla kondycji samego parku. Petycje i apele nic jednak nie dały i wygląda na to, że Formuła E powracać będzie tu przez kolejne pięć lat.

battersea-park-for-people

Z kolei przez ostatnie dwa dni po parku biegały korpoludki, odbywała się bowiem londyńska odnoga ogólnoświatowej hucpy o nazwie JP Morgan Corporate Challenge, w której ścigają się zespoły wystawiane przez rozmaite koncerny.

Battersea Park pełen jest uroczych miejsc, w których można zaszyć się na cały dzień z książką. Aura ku temu sprzyja – poza kilkoma chłodniejszymi dniami, Londyn raczy nas ostatnio wyjątkowo upalną i sloneczną pogodą.

Dodaj komentarz