Chodźcie z nami, gejami, górnikami!

Zaproponowana przez Ernesto Laclau i Chantal Mouffe w „Hegemonii i socjalistycznej strategii” koncepcja połączenia rozmaitych walk przeciw neoliberalnej hegemonii poprzez wytworzenie między nimi „łańcucha ekwiwalencji” nie była pomysłem czysto teoretycznym, pozbawionym praktycznego precedensu. W Thatcherowskiej Wielkiej Brytanii konflikty na tle ekonomicznym i kulturowym nasilały się w miarę postępu kapitalizmu. W niektórych środowiskach zaczęto dostrzegać paralelność zmagań odmiennych grup w starciu z opresyjną władzą. Wiodło to do podejmowania prób łączenia sił.

O jednej z takich prób opowiada oparty na faktach komediodramat „Pride”. Jego bohaterami są aktywiści i aktywistki londyńskiej wspólnoty gejów i lesbijek, postanawiający rozpocząć zbieranie pieniędzy dla strajkujących górników pod szyldem Lesbian and Gays Support the Miners (LGSM). Nawet dziś taki pomysł wydawać się może zaskakujący – a co dopiero w 1984 roku, kiedy wydarzyła się ta historia.

Jak pokazuje film, różnice kulturowe pomiędzy walijskimi górnikami a londyńskimi gejami udało się przezwyciężyć. Mimo ostatecznej klęski strajku, zadzierzgnięta współpraca przyniosła obopólną korzyść, ponieważ wdzięczni za pomoc górnicy wsparli wprowadzenie do programu Partii Pracy postulatów środowisk LGBT.

Przy całym swoim progresywnym przesłaniu, filmowi nie udało się uniknąć dość kontrowersyjnych przemilczeń. Głównym inicjatorem akcji LGSM był Mark Ashton – zaangażowany, ideowy komunista, członek Partii Komunistycznej Wielkiej Brytanii. Z „Pride” o tym aspekcie biografii Ashtona nie dowiemy się niczego.

Tak jak z pracy Laclau i Mouffe, tak i z filmu płynie przesłanie, które także współcześnie powinni brać sobie do serca ludzie lewicy: kluczem do skutecznej walki z kapitalizmem nie może być strategia redukująca to starcie do kwestii wyłącznie ekonomicznych bądź też wyłącznie kulturowych. Neoliberalizm jest doktryną panoramiczną i panoptyczną – jego skruszenie wymaga solidarnej współpracy wielu środowisk, wzajemnie wspierających swoje zróżnicowane postulaty.

Poza warstwą ideową, film warto obejrzeć choćby ze względu na świetną obsadę. Grają w nim m.in. znany z „The Wire” Dominic West, Andrew Scott (czyli Moriarty z serialu „Sherlock”), Bill Nighy, ale także mniej znana, lecz rewelacyjna Jessica Gunning, wcielająca się w rolę przyszłej posłanki Partii Pracy Siân James. Jako charyzmatyczny Mark Ashton wystąpił Ben Schnetzer, zaś wydarzenia oglądamy głównie z perspektywy młodego geja przezywanego – od miejsca zamieszkania – Bromley, którego zagrał George MacKay, znany m.in. z serialu „11/22/63”.

Pride (2014)
reż. Matthew Warchus

Dodaj komentarz