Dzień w heterotopii

Luxor

W Walentynki nie robiliśmy nic szczególnego – poza byciem w Las Vegas, rzecz jasna.

Miasto, przynajmniej w pobieżnym oglądzie, potwierdza stereotypowe wyobrażenia, jakie każde z nas posiada. Wzdłuż Las Vegas Blvd. obok siebie mieści się kilkadziesiąt kasyn, a każde z nich to miniaturowe miasto, w którym nietrudno się zgubić. Nam, w MGM Grand, przy zameldowaniu dano poręczną mapkę obiektu, a i tak kilka razy myliliśmy drogę.

Las Vegas Blvd. z Wieży Eiffela

W MGM Grand goście mogą korzystać z kilkunastu restauracji (od fast foodu po autorskie kuchnie słynnych chefów), jeszcze większej liczby sklepów, kina, teatru czy klubu komediowego.

MGM Grand

Inne kasyna kuszą kiczowatą architekturą, fontannami i ogrodami pod dachem. Schwytany w sidła klient, zaraz po wejściu do dowolnego przybytku, od razu może przystąpić do gry.

Paris

Nie należymy do wielbicieli tracenia pieniędzy w tak idiotyczny sposób, dlatego tylko kilka razy zagraliśmy w pokera i na jednorękim bandycie. Jesteśmy 7 dolarów do tyłu.

Paris

Przeszliśmy się bulwarem od naszego hotelu aż do Ceasars Palace. Wjechaliśmy (za 14 dolarów od osoby) na wieżę Eiffela, obiad (prawie 40 dolarów!) zjedliśmy w kasynie Planet Hollywood. Obsługiwał nas tym razem kelner pochodzenia jugosłowiańskiego.

Po kilku godzinach oglądania kasyn wybraliśmy się, niczym prawdziwi Amerykanie, do innej świątyni komercji, czyli Walmart Supercenter. Poczyniliśmy zakupy przed dzisiejszym wyjazdem, a w drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na zdrową kolację w In-n-Out Burger.

Planowaliśmy jeszcze spróbować wieczorem szczęścia w kasynie, ale zmęczenie uchroniło nas przed dalszymi stratami finansowymi. Po prostu zasnęliśmy.

Życie w kasynie nie przestaje się jednak toczyć nawet w nocy. Cechuje je przede wszystkim, niczym Foucaultiańskie heterotopie, absolutna bezczasowość (czy to nie pleonazm?). Wnętrza oświetlone są dyskretnie głównie diodami automatów do gry, z głośników dobiega hitowa i nienachalna muzyka z playlisty hotelowej stacji radiowej, kelnerki roznoszą drinki. Czy już pisałem, że Las Vegas jest stereotypowe?

MGM Grand

Osobiście z radością powrócę na trasę: naturalne krajobrazy są o wiele bardziej fascynujące.

Dodaj komentarz