Iris Murdoch i perfekcjonistyczna prekarność pikarejskości

W swojej debiutanckiej powieści irlandzka autorka uczy, że dojrzałość etyczną zyskać można tylko porzucając niebezpieczne mniemanie, iż jesteśmy głównymi bohaterami narracji naszego życia.

Polski, niewznawiany od dekad przekład powieści „Under the Net” nosi tytuł „W sieci”. Zapoznaje w ten sposób inspirowaną Wittgensteinem intencję Murdoch, którą było wyrażenie imperatywu poszukiwania prawdy poza językiem rozumianym jako siatka ustabilizowanych znaczeń.

Prekarność pozoru

Bohater (i narrator) wydanej w 1954 roku książki spętany jest nie jedną, a wieloma sieciami. Jake Donaghue schwytany jest we własne, solipsystyczne pojmowanie świata. Ten ostatni zyskuje sens wtedy tylko, gdy Jake na niego spogląda. W innym razie ludzie i rzeczy pozostają w stanie bezruchu i bezczasu: ich istnienie ulega zawieszeniu.

Zniewala go też Londyn, którego mentalna mapa – sieć ulic i węzłowych lokalizacji – tyleż wyznacza dobrze rozpoznaną i bezpieczną przestrzeń, co nakłada ograniczenie na zdolność wyjrzenia na/spojrzenia z zewnątrz. W toku powieści, zaraz po tym, kiedy Jake’owi przyjdzie wyjechać do Paryża i z niego powrócić, następować zacznie proces wyzwolenia, polegający jednak nie na zmianie obiektywnej sytuacji, lecz na subiektywnej redefinicji dotychczasowych znaczeń. W tym sensie polska wersja tytułu, poprawna na początku książki, z każdą kolejną stroną swoją trafność traci.

Nie sposób nie zauważyć, że Jake – kiedy go poznajemy – wydaje się spełniać wszelką definicję nowoczesnego prekariusza. Jest wykształcony, zna języki – jest tłumaczem z francuskiego – lecz zatrudnienia jego są dorywcze, niestałe i niezabezpieczające egzystencji. W odróżnieniu jednak od przedstawicieli współczesnego prekariatu, niepewność bytu Jake’a zależy znów nie od zmiany czynników zewnętrznych, ale od wewnętrznej, duchowej i intelektualnej transformacji.

Miłość i prawda

Katalizatorem przemiany – przejścia od pozoru do prawdy – jest miłość. Ten jeden z kluczowych tematów prozy Murdoch także tu odgrywa rolę zasadniczą. Jake nieprawidłowo odczytuje ludzkie charaktery i emocje, fatalnie myląc się też w kwestii miłości. Dawna znajoma, Anna, nie czeka na niego i nie odwzajemnia jego uczucia.

Zdaje się, że to właśnie uświadomienie sobie tego ostatniego faktu zmusza Jake’a do przedefinowania własnego życia. W istocie jednak sam brak wzajemności nie ma wystarczającej mocy, by doprowadzić do radykalnej zmiany. Niezbędny jest jeszcze jeden element, którym jest zrozumienie, iż osoba, którą kochamy, nie ceni samej miłości.

Albowiem jeśli nie potrafisz pojąć, że prawdziwa, a zatem bezinteresowna miłość jest na tym świecie pierwiastkiem najrzadszym, popełniasz błąd i wyrządzasz krzywdę – także, a może przede wszystkim sobie.

Od pikarejskości do perfekcji

Platońska, a więc perfekcjonistyczna filozofia moralna Murdoch dobro łączy z umiejętnością wyzbycia się egoizmu. Stąd też bierze się inny, zasadniczy przełom w życiu Jake’a, porzucającego czczą pikarejskość swojej egzystencji, aby zatrudnić się jako sprzątacz w szpitalu. Jest to zarazem pierwszy krok na drodze wyswobodzenia się z sieci mylnych znaczeń, nadanych ludziom i zdarzeniom. Znać tu zatem także rys sokratejskiego intelektualizmu etycznego, łączącego wiedzę z cnotą.

Z Sokratesa pochodzi też finał powieści, kiedy Jake usiłuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego kotka pani Tinckham (właścicielki sklepu w Soho, w którym Jake przesiaduje) urodziła dwoje kociąt pręgowanych i dwoje syjamskich, a nie czworo mieszańców. Dociera jednak do granic własnej przemądrzałości i wybucha śmiechem. Uświadomienie sobie własnej ignorancji wiedzie do cechy, zdaniem Murdoch, najbliższej dobru. Cechą tą jest pokora.

Iris Murdoch, Under the Net (1954)

Dodaj komentarz