Jeepem przez Amerykę

Jeep Liberty

Zamiast relacji z naszej podróży dziś kilka słów o maszynie, dzięki której podróż ta jest w ogóle możliwa.

Jeep Liberty

W wypożyczalni samochodów w Los Angeles mogliśmy wybrać dowolny z kilkudziesięciu średniej wielkości SUV-ów ustawionych na parkingu. Prawie natchmiast zdcydowaliśmy się na Jeepa, choć obok stały Nissany i Fordy o piękniejszych, bardziej opływowowych kształtach. Jednak zdanie „Wypożyczyliśmy Jeepa i przejechaliśmy nim dwa tysiące mil przez cztery stany” będzie w opowieściach brzmiało lepiej, niż gdyby zamiast Jeepa była w nim Toyota.

Jeep Liberty

Egzemplarz Jeepa Liberty, którym jedziemy, został wyprodukowany w 2012 roku, należy więc do jednej z ostatnich partii tego modelu (jego produkcję w ubiegłym roku zakończono).

Jeep Liberty

Przebieg w momencie wypożyczenia samochodu wynosił niespełna 14 tys. mil. My zdążyliśmy już dołożyć do tego prawie półtora tysiąca.

Jeep Liberty

Absolutnie nie możemy narzekać, bo jak na razie nie mieliśmy żadnej awarii.

Jeep Liberty

Jeep nie jest tak dynamiczny jak Nissan Murano (poniżej), którym odbywaliśmy ubiegłoroczne wojaże, spala też więcej – według moich obliczeń jakieś 4 galony na 100 mil, czyli około 10,5 litra na 100 km (ale czy ja dobrze liczę?).

Nissan Murano

Tankujemy zwykłą benzynę bezołowiową 87, której cena w Kalifornii przekracza mocno 4 dolary, ale w Arizonie spada nawet do 3,39 dolara.

Jeep Liberty

Ewentualne niedoskonałości eksploatacyjne rekompensuje jednak wygląd. Jeep w plenerze prezentuje się świetnie.

Jeep Liberty

Przy dwojgu pasażerów nie ma problemu z ładownością. Samochód posiada też wystarczającą liczbę podstawek pod napoje, co jest podobno jednym z kluczowych czynników branych pod uwagę przez kupujących samochód Amerykanów.

Jeep Liberty

PS Dla jasności: nie jesteśmy (niestety) sponsorowani przez koncern Chrysler…

Dodaj komentarz