Joker i podmiotowość performatywna

Czy istnieje podmiot przed działaniem? Fryderyk Nietzsche i Hannah Arendt byli zdania, że nie. Szczególnie dla autorki Kondycji ludzkiej w pełni człowiekiem stajemy się dopiero działając (acting), a zatem – będąc aktorem.

Wielkim aktorem ogłoszono Heatha Ledgera, gdy zagrał postać Jokera w filmie The Dark Knight. Osobiście nigdy do końca nie rozumiałem entuzjazmu, który wzbudziła ta kreacja. Nie zmienia to jednak faktu, iż trylogia Christophera Nolana jest w moim przekonaniu fantastycznym obiektem popkulturowo-filozoficznych analiz. Postać Jokera należy pod tym względem uznać za jeden z najciekawszych elementów Nolanowskiego uniwersum.

Joker jest w tej wersji opowieści o Batmanie postacią znikąd. Nie znamy jego prawdziwego nazwiska, nie wiemy, jakiemu zdarzeniu z przeszłości zawdzięcza swoją urodę. Jego odciski palców i DNA nie figurują w żadnej z policyjnych baz danych. Nie znamy także jego motywacji i intencji.

Co wiemy? Alfred opowiada Bruce’owi Wayne’owi o swoich przygodach w Birmie, kiedy poszukiwał złodzieja diamentów (the size of a tangerine) konkludując, że „niektórzy po prostu chcą patrzeć jak świat płonie”. W tym rozumieniu Joker jest wcieleniem chaosu.

Ciekawsza jest jednak autocharakterystyka, którą proponuje sam zainteresowany, gdy mówi: „ja po prostu robię rzeczy” (I just do things). To krótkie stwierdzenie opisuje doskonale podmiotowość będącą czystym, spontanicznym (Joker nabija się chwilę później z tych, którzy próbują zapanować nad losem poprzez konstruowanie planów) działaniem. Podmiotowość, która przed działaniem nie istnieje.

Przedpremierowa śmierć Heatha Ledgera tylko pogłębia przyjęte tu odczytanie. Obserwując grę aktora widzimy jedynie wykonanie roli – widzimy performance. Gdyby Ledger przeżył, włączony zostałby w medialno-marketingowy maraton promowania filmu w setkach wywiadów, konferencji i spotów. Opowiedziałby ze szczegółami o swoich inspiracjach, metodach wcielania się w filmową postać. A tak został jedynie manuskrypt dziennika, który prowadził, przygotowując się do roli. Oto kolejny cios w kulturę logocentryczną.

Dodaj komentarz