Man in the arena

Bez względu na sympatie polityczne każdy chyba przyzna, że powyższy spot Johna McCaina jest jedną z lepszych w ostatnich latach reklam politycznych. Republikańskiego senatora z dramatycznym życiorysem (6 lat spędził jako więzień wojenny w Wietnamie) specjaliści od kreowania wizerunku pozycjonowali jako męża stanu o sylwetce porównywalnej z Teddym Rooseveltem czy Winstonem Churchillem. Nie udało się. Złe dziedzictwo 8 lat prezydentury George’a W. Busha, potknięcia w kampanii (największym był wybór Sarah Palin na kandydatkę do urzędu wiceprezydenta), a przede wszystkim liczne przewagi kontrkandydata zdecydowały, że w 2008 roku McCain wybory prezydenckie przegrał.

Jednym z zarzutów pod adresem kandydata Republikanów był jego podeszły wiek. Urodzony w 1936 roku polityk byłby najstarszą w historii amerykańskiej prezydentury osobą obejmującą urząd. Sam McCain zapowiadał, że nie ubiegałby się o drugą kadencję. Dziś, po ponad 5 latach, John McCain pozostaje aktywnym senatorem. Niekonwencjonalnie myślący, nie obawiający się narazić własnej partii (to też jedna z przyczyn jego porażki), nazywany z tego powodu „maverickiem”, jest postacią wciąż dającą o sobie znać. Nawet jeśli jego aktywność ogranicza się do nazwania Dennisa Rodmana idiotą.

Klip wyborczy z 2008 roku odwołuje się do kilku wartości niezmiennie wykorzystywanych we właściwym demokracji procesie akumulacji poparcia społecznego. Mowa jest o przywództwie, niezłomności zasad, nadziei, dumie i wierze w zwycięstwo. McCain różni się od wielu zawodowych polityków tym, że swoim życiorysem dowodził wierności tym właśnie wartościom. No, poza epizodem z tzw. Keating Five.

Dodaj komentarz