Archeologia Popkultury – Strona 8 – Artefakty rozrywki i zabawy

W ziemi świętej [foto + wideo]

Monument Valley to westernowy archetyp. Szczególnie upodobał ją sobie reżyser John Ford, który nakręcił kilka klasycznych filmów z Johnem Waynem. Dolina Pomników posłużyła jako plener – na przykład w filmie „Poszukiwacze” („The Searchers”) z 1956 roku.

Otchłań, która patrzy na ciebie

Kiedy spogląda się w głąb Wielkiego Kanionu, łatwo zrozumieć dumę, którą ze swojej ojczyzny odczuwają Amerykanie. Mieszkańcy kraju, w którym znajdują się tak niesamowite miejsca, mają prawo czuć się wyjątkowi, nawet jeśli reszta świata tego nie lubi.

Arizona dream (z domieszką nightmare)

Wystarczy kilka minut, by z dzielnicy luksusowych hoteli w Las Vegas przenieść się na typowe amerykańskie przedmieście. Kilkanaście minut potrzeba, by wyjechać z miasta i znaleźć się znów pośród dziewiczych gór. To u ich podnóży wije się rzeka Colorado, nieopodal Boulder City spiętrzona Tamą Hoovera.

Dzień w heterotopii

W Walentynki nie robiliśmy nic szczególnego – poza byciem w Las Vegas, rzecz jasna.

Przez góry i doliny: z Beatty do Las Vegas [zdjęcia]

Minął dopiero trzeci dzień naszej podróży, a wrażeń zgromadziliśmy już tyle, jakby upłynęły przynajmniej dwa tygodnie. Dziś na naszej trasie było kilka kluczowych punktów.

Śmiertelnie zmęczeni drogą do i przez Death Valley

Nie zdążyliśmy przed zapadnięciem zmroku dotrzeć do Zabriskie Point w Dolinie Śmierci. Trasa zajęła nam nieco więcej czasu, niż zakładaliśmy, bo okazała się bardzo wymagająca. Dziesiątki niebezpiecznych zakrętów tuż na skraju przepaści nieźle nas nastraszyły.

Hollywood…

Z Griffith Observatory świetnie widać nie tylko gwiazdy.

Wreszcie w Tinsletown

Jesteśmy w Hollywood. Za chwilę pojedziemy do Griffith Observatory, by obejrzeć wschód słońca nad Los Angeles. Piszę szybko, bo czasu mało, a z drugiej strony wiem, że za chwilę nowe wrażenia wyprą z głowy te dotychczasowe.

Siedemdziesiąt pięć minut od Europy

Kiedy wybierasz się w podróż tak daleką jak nasza – a nasza to najpierw 9,5 tys. km powietrzem, a potem 1,7 tys. mil lądem – musisz przygotować się na nieprzewidziane wydarzenia. Złośliwą ironią jest jednak sytuacja, kiedy pierwsza, niezbyt miła przygoda przytrafia się nie w odległych krainach, lecz kilka kilometrów od domu.

9/11 i brak wiary

11 września 2001 roku w sklepach pojawił się album Dream Theater Live Scenes From New York. Jego okładka przedstawiała charakterystyczną nowojorską panoramę ze Statuą Wolności i Twin Towers – w ogniu. Przypadek? Oczywiście, że tak – a jednocześnie: oczywiście, że nie.

Gnicie Dave’a Gilmoura

W kongenialnych (względem muzyki) lirykach utworu Us and Them, z Dark Side of The Moon, rzecz jasna, mamy do czynienia z dekonstruującym się tekstem. Jak przekonuję niżej, dekonstrukcja ta jest niecałkowita, ogarnięta obawą, która najpierw mija, ustępując miejsca – westchnął, sighed: eh, bien! – gestowi otwierającemu mesjańską wręcz szczelinę, lecz potem przegrywa z cielesnością wydobywającą […]

Palę Paryż (Allena)

Ernest Hemingway w Midnight in Paris poucza początkującego (jak piszą chłopcy na portalach: aspirującego) pisarza, że w sztuce najistotniejsza jest prawda. Tymczasem z filmów Allena ostatniej dekady wyziera jawny fałsz.

Najlepiej nie postrzegać mnie wcale

Sztuka opiera się na paradoksie, na przeciwstawieniu, mniej lub bardziej skrytej prowokacji. Umiarkowanie jest nieatrakcyjne, a bunt wobec działania jest bezruchem, ten zaś również może poczytany zostać w kategoriach rewolty, jeżeli tylko osiągnie rozmiar biernego oporu.

Tektonika agresji

Nie badacze historii, a pisarze (czy też: artyści w ogóle) zdolni są ukazać przekonujący obraz codziennej egzystencji ludzi przed kilkudziesięcioma czy kilkuset laty. Nie chodzi tu o opis właściwych epoce utensyliów i rekwizytów, nie o poziom zdrowotności czy higieny, ale o zarysowanie perspektywy mentalnej jednostek i horyzontu postrzegania przez nie świata. I właśnie w tej […]

Gombrowicz/Jarocki/Kosmos

Wielkie dzieło żąda, aby doświadczać go bezpośrednio. Tłumaczenie powieści jest de facto dziełem osobnym: zaprawdę trudno czytając po polsku „Portret Doriana Graya” stwierdzić, iż przeczytało się książkę Oscara Wilde’a; nie, przeczytało się jej translatorską interpretację (która sama w sobie może być kongenialna). Wyobrazić sobie zatem można, o ile większy istnieje rozziew pomiędzy powieścią a jej […]