Siedemdziesiąt pięć minut od Europy

Kiedy wybierasz się w podróż tak daleką jak nasza – a nasza to najpierw 9,5 tys. km powietrzem, a potem 1,7 tys. mil lądem – musisz przygotować się na nieprzewidziane wydarzenia. Złośliwą ironią jest jednak sytuacja, kiedy pierwsza, niezbyt miła przygoda przytrafia się nie w odległych krainach, lecz kilka kilometrów od domu.

9/11 i brak wiary

11 września 2001 roku w sklepach pojawił się album Dream Theater Live Scenes From New York. Jego okładka przedstawiała charakterystyczną nowojorską panoramę ze Statuą Wolności i Twin Towers – w ogniu. Przypadek? Oczywiście, że tak – a jednocześnie: oczywiście, że nie.

Gnicie Dave’a Gilmoura

W kongenialnych (względem muzyki) lirykach utworu Us and Them, z Dark Side of The Moon, rzecz jasna, mamy do czynienia z dekonstruującym się tekstem. Jak przekonuję niżej, dekonstrukcja ta jest niecałkowita, ogarnięta obawą, która najpierw mija, ustępując miejsca – westchnął, sighed: eh, bien! – gestowi otwierającemu mesjańską wręcz szczelinę, lecz potem przegrywa z cielesnością wydobywającą […]

Palę Paryż (Allena)

Ernest Hemingway w Midnight in Paris poucza początkującego (jak piszą chłopcy na portalach: aspirującego) pisarza, że w sztuce najistotniejsza jest prawda. Tymczasem z filmów Allena ostatniej dekady wyziera jawny fałsz.

Najlepiej nie postrzegać mnie wcale

Sztuka opiera się na paradoksie, na przeciwstawieniu, mniej lub bardziej skrytej prowokacji. Umiarkowanie jest nieatrakcyjne, a bunt wobec działania jest bezruchem, ten zaś również może poczytany zostać w kategoriach rewolty, jeżeli tylko osiągnie rozmiar biernego oporu.

Tektonika agresji

Nie badacze historii, a pisarze (czy też: artyści w ogóle) zdolni są ukazać przekonujący obraz codziennej egzystencji ludzi przed kilkudziesięcioma czy kilkuset laty. Nie chodzi tu o opis właściwych epoce utensyliów i rekwizytów, nie o poziom zdrowotności czy higieny, ale o zarysowanie perspektywy mentalnej jednostek i horyzontu postrzegania przez nie świata. I właśnie w tej […]

Gombrowicz/Jarocki/Kosmos

Wielkie dzieło żąda, aby doświadczać go bezpośrednio. Tłumaczenie powieści jest de facto dziełem osobnym: zaprawdę trudno czytając po polsku „Portret Doriana Graya” stwierdzić, iż przeczytało się książkę Oscara Wilde’a; nie, przeczytało się jej translatorską interpretację (która sama w sobie może być kongenialna). Wyobrazić sobie zatem można, o ile większy istnieje rozziew pomiędzy powieścią a jej […]