Popart wielokrotnie subwersywny

Na wystawie The World Goes Pop nazwiska Warhola czy Lichtensteina pojawiają się tylko marginalnie – jako kontekst lub inspiracja dla dzieł twórców mniej znanych. Zamiast opatrzonych ikon zachodnich papieży popartu otrzymujemy wybuchowe zestawienie zaangażowanych prac kacerzy peryferiów.

Najbardziej znany, to znaczy amerykański popart bez wątpienia dostarczył wystawianym autorom leksyki i gramatyki języka wypowiedzi. Sam jawił się, słusznie bądź nie, jako apoteoza (ironiczna, ale jednak) kapitalistycznego konsumeryzmu, rodzaj flirtu z kompleksem industrialno-rozrywkowym. Kreował i sankcjonował estetyczną wartość reklamy i dynamicznie rozwijających się w połowie XX w. mediów masowych.

Popart konspiracyjny

Zdecydowana większość wystawionych prac pochodzi z lat 60. i 70. Artyści z krajów niekapitalistycznych i niedemokratycznych – z Azji, Europy Wschodniej, Ameryki Łacińskiej – wykorzystywali wówczas popartową estetykę w celach odmiennych od tych, które przyświecały twórcom zachodnim. Ich wersja popartu była podwójnie subwersywna: konspirowała zarazem przeciw dominującej ideologii politycznej, jak i przeciw konformizmowi nurtu, którego ideą było tworzenie sztuki dla mas (co samo w sobie przytępiać musiało polityczny radykalizm).

Krzywdzące byłoby jednak twierdzenie, że popart nieangloamerykański jest tylko adaptacją estetyki zapoczątkowanej w Wielkiej Brytanii i USA. Artyści z państw totalitarnych i autorytarnych potrafili bowiem działać dywersyjnie przy użyciu języka wizualnego zgoła nieokcydentalnego. Czerpali zamiast tego z języka propagandy władzy, dokonując inwersji znaczeń oficjalnych przekazów za pomocą niezwykle subtelnej ironii, czasem lekko tylko zmieniając ton wypowiedzi w innym razie zupełnie prawomyślnej.

Popart emancypacyjny

Wystawa poświęcona jest w dużej mierze popartowi feministycznemu czy, po prostu, tworzonemu przez kobiety. Poczesne miejsce przyznane zostało pracom artystek polskich – Natalii LL czy Marii Pińskiej-Bereś. Raz jeszcze okazuje się, że rodzimi twórcy, w Polsce wciąż postrzegani jako „kontrowersyjni”, na świecie cieszą się opinią współczesnych klasyków.

Rezygnując z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk, ukazując dzieła politycznie zaangażowane, wystawa w Tate Modern kwestionuje wizerunek popartu jako postmodernistycznej, niewinnej gry i zabawy. Odsłania zapoznany, emancypacyjny wymiar sztuki tego nurtu, który w kolejnych dekadach padł ofiarą własnego sukcesu: dewaluującej komercjalizacji. Więcej – dowodzi, że ów wymiar wciąż może być potencjalnie użyty w zbożnym celu ideologicznej subwersji.

The World Goes Pop, Tate Modern
Wystawa czynna do 24 stycznia 2016 r.

Fot. Erró, American Interior #1 (1968)

Dodaj komentarz