Tektonika agresji

Nie badacze historii, a pisarze (czy też: artyści w ogóle) zdolni są ukazać przekonujący obraz codziennej egzystencji ludzi przed kilkudziesięcioma czy kilkuset laty. Nie chodzi tu o opis właściwych epoce utensyliów i rekwizytów, nie o poziom zdrowotności czy higieny, ale o zarysowanie perspektywy mentalnej jednostek i horyzontu postrzegania przez nie świata. I właśnie w tej kwestii Haneke ma coś do powiedzenia.

Ludzki mózg jest produktem wyprzedzającym czas swego powstania. Stworzenia nieobdarzone podobną do naszej inteligencją cechuje, jak się wydaje, pewna odpowiedniość środków do celów. Adaptacja ta jest, jak wiemy, przypadkowa i wynika z zastosowania ogólnych zasad doboru naturalnego oraz bezkierunkowej i losowej mutacji genów. Człowiek jest fantastycznie przystosowany nie tylko do tego, by być łowcą-zbieraczem, ale i konstruktorem stacji orbitalnych czy ekspresu do kawy.

Postęp wiedzy, nie tej ze ścisłej naukowej szpicy, ale przede wszystkim wiedzy potocznej, dostępnej zwykłym jednostkom, jest w pewnych obszarach krzywą wznoszącą się parabolicznie w czasie. W innych jednak, mniej fizykalno-chemicznych, a bardziej metafizycznych obszarach, pozostaje taki sam. Zetknięcie z jednej strony z bezruchem rzeczy, którego doświadczamy w samotności, a z drugiej strony – doświadczenie obecności innych, podobnych nam stworzeń, wywołuje niezmiennie: refleksję, zadziwnienie, zachwyt, przerażenie…

W filmie Michaela Haneke jest scena nieefektowna, a doniosła. Wiejski nauczyciel, goszczący w domu rodzinnym swej przyszłej żony, samotnie oczekuje, aż ta powróci, przywołana przez ojca. Decyzja tego ostatniego przesądzi o sankcjonowanej społecznie i kulturowo możliwości ekspresji seksualnej, nienaturalnie spętanej w postbismarckowskich Niemczech. Właśnie to spętanie – wobec jednego z bohaterów zastosowane literalnie – dotyczące zresztą nie tylko sfery seksualnej (choć dające się do niej sprowadzić), jest przyczyną zła.

Świat sto lat temu, zwłaszcza owym zwykłym jednostkom, jawił się jako zamknięty katalog szans i możliwości, w oczywisty sposób uboższych od opcji, którymi dysponujemy dziś. Napięcie, polegające na zderzeniu niewyobrażalnych zdolności poznawczych z nikłością i nędzą obszarów ekspresji wywoływać mogło – i wywoływało – frustrację. Choć społeczeństwa zawsze wykształcały, na ogół na zasadzie hipokryzji, systemy kanalizowania owego napięcia, były one zwykle niewystarczające wobec poziomu agresji. Nowe pokolenia, krytycznie patrzące na istniejące stosunki społeczne, nawet bez zapalnych, rewolucyjnych ideologii, a przez sam fakt doświadczenia większego dobrobytu materialnego, pragną wywalczyć dla siebie wyższą pozycję w świecie.

Dlatego dobrze, że dzisiejszy świat zachodni staje się parkiem rozrywki, detonującym destrukcyjne skłonności sfrustrowanych jednostek. Nie miejmy jednak złudzeń: siły natury pod kulturową powłoką są nieprzewidywalne, przez niedostrzegalność swą nieustannie niebezpieczne. Żywotne i deterministyczne. Tektoniczne.

Dodaj komentarz