Zdarzenie kriosejsmiczne

W Kanadzie dotkniętej gwałtownymi spadkami temperatury dochodzi do trzęsień ziemi

Napisał przejmujący wiersz o miłości pozbawionej rymu. „Dlaczego jesteś taki smutny?”, pytali nieznajomi, spodziewając się najgorszego. Skrywana przez niego tajemnica miała się niebawem ujawnić, prowadząc do zniszczenia wszystkich kultur, których trzon stanowiły religie monoteistyczne.

Politycy wydawali wyroki śmierci, wykonywane bez zbędnej zwłoki przez plutony księży prawosławnych, oderwanych od celebrowania juliańskiej wigilii. Za drobne przewinienie groził stryczek. Za cięższe zbrodnie znowelizowany kodeks przewidywał całe spektrum kar o ośmiobitowej gradacji.

Nie lepiej miało się rybołówstwo. Zaskakujące zdarzenia na morzu, tragiczny los katamaranu Sinobrody, niespodziewany triumf i odnalezienie admirała Hardy’ego nie napawały optymizmem. Wszyscy pamiętają radość po przybiciu do brzegu, a następnie eksplozję, która na lata odcięła port w Amsterdamie od tego, co piękne, dobre i smaczne.

Socjologowie zanotowali wzrost liczby zabójstw na tle statystycznym. W pierwszej kolejności mordowano ankieterów Gallupa, w 65 proc. przypadków – białych mężczyzn w wieku 25-40 lat. Nieco później mediana przekroczyła średnią arytmetyczną, dostarczając paliwa siewcom nienawiści wobec potrafiących mnożyć w pamięci nawet trzycyfrowe liczby. Bardzo szybko zabrakło specjalistów zdolnych oszacować prawdopodobieństwo zatrzymania rosnącej fali agresji.

W naturalny sposób nastąpił proces rozkładu kultury. Pod pretekstem walki z patologiami układu trawienia zawieszono emisję lubianych seriali. Tysiące pozbawionych zajęcia telewizyjnych lekarzy składały podania o przyjęcie do pracy w szpitalach. Ponadprzeciętna sprawność interpersonalna zapewniała im sukces podczas rozmów kwalifikacyjnych. Natychmiast otrzymywali zatrudnienie. Gwałtownie wzrósł dochód firm utylizujących zwłoki. Lobby funeralne skutecznie blokowało podejmowane nieśmiało próby wyjaśnienia sytuacji.

Połączone siły inżynierów z bostońskiego MIT, Caltech oraz Państwowego Uniwersytetu w Tatarstanie doprowadziły do wynalezienia wehikułu czasu. Ludzkość zdawała się być uratowana. Jedyny problem stanowił fakt, że wehikuł przenosił tylko o sekundę w przyszłość, a jego rozruch trwał za każdym razem osiemnaście miesięcy. Choć rządy największych mocarstw gwarantowały nieprzerwane finansowanie, pojawiła się obawa, że inżynierom może zabraknąć czasu.

Nastąpił bunt maszyn. Pierwsze posłuszeństwa odmówiły sokowirówki, lecz wobec nadpodaży soków przecierowych w sklepach nikt tego nie zauważył. Dopiero solidarnościowy strajk krajalnic elektrycznych i zmywarek spowodował, że ludzie zaczęli brać sprawy we własne ręce.

Dla niego ważny był tylko jej uśmiech. Gdy umieszczono go w kapsule, wystrzelonej następnie w stronę najdalszej z galaktyk, miał łzy w oczach. Osiągnął trzecią prędkość kosmiczną i otoczyła go zimna międzygwiezdna przestrzeń. Temperatura spadała szybko. Niebawem tylko tektoniczne drgania jego serca były dla zgromadzonych przy radioodbiornikach Ziemian sygnałem dającym nadzieję powodzenia misji. Lecz kiedy temperatura sięgnęła zera absolutnego, nastąpiło zdarzenie kriosejsmiczne i długa, ostra igła zastygłej krwi przebiła i uciszyła coraz wolniej pulsujące serce.